Bjorg Lambrecht po wypadku na chwilę odzyskał świadomość. Powtarzał jedno słowo

Krzysztof Sobczak
06.08.2019 16:47
Bjorg Lambrecht nie żyje
fot. PAP/EPA

Po tragicznym wypadku belgijskiego kolarza Bjorga Lambrechta na poniedziałkowym etapie Tour de Pologne był przez chwilę z nim kontakt – powiedział w rozmowie z Polską Agencją Prasową lekarz wyścigu Ryszard Wiśniewski. Młody Belg nie przeżył uderzenia w betonowy przepust przy drodze.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

- Bezpośrednio po wypadku był przez chwilę kontakt z nim. Mówił: "niedobrze, niedobrze, niedobrze". W pierwszej chwili nie spodziewaliśmy się aż tak poważnych obrażeń, ale poziom cukru we krwi był zastanawiająco niski. W karetce stracił przytomność – wspominał.

Zobacz także

Doktor Wiśniewski zwrócił uwagę na fakt, że gdy kolarz się przewraca, występuje automatyczny odruch wyciągnięcia rąk i asekurowania się przed skutkami upadku, a wszystko wskazuje na to, że Lambrecht tak nie postąpił.

- To była potężna siła. Urwana śledziona, strzaskana wątroba. Mimo że krew była przygotowana, nic już nie pomogło. To był drobny kolarz, niziutki, nie miał poduszki ochronnej w postaci tkanki tłuszczowej – dodał dr Wiśniewski.

Bjorg Lambrecht nie żyje

22-letni Lambrecht zmarł w poniedziałek późnym popołudniem w szpitalu w Rybniku w wyniku poważnych obrażeń klatki piersiowej i jamy brzusznej.

Na wtorkowym etapie z Jaworzna do Kocierza kolarze się nie ścigali. Powoli jadący peleton zatrzymał się a 48. kilometrze, feralnym, na którym w poniedziałek doszło do wypadku Lambrechta. Na mecie, podobnie jak na starcie, jego pamięć została uczczona minutą ciszy.

ZOBACZ TAKŻE:  Nagranie z wypadku Bjorga Lambrechta obiegło sieć. Kibice ruszyli na pomoc [WIDEO]

Do wypadku doszło w pierwszej części poniedziałkowego etapu w okolicach Żor. 22-letni Belg uderzył w betonowy przepust na drodze i na miejscu był reanimowany, a następnie przewieziony do szpitala w Rybniku. Zmarł na stole operacyjnym.

RadioZET.pl/PAP/KS