Anwil Włocławek obronił tytuł koszykarskiego mistrza Polski

Krzysztof Sobczak
14.06.2019 22:03
Anwil Włocławek mistrzem Polski
fot. PAP

Koszykarze Anwilu Włocławek zostali drugi raz z rzędu i trzeci w historii mistrzami Polski. W siódmym meczu finału ekstraklasy pokonali w Toruniu Polski Cukier 89:77 (28:21, 22:19, 25:18,14:19) i wygrali rywalizację play off 4-3. Przed rokiem 4-2 zwyciężyli BM Slam Stal Ostrów Wlkp.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Zobacz także

Komplet 5625 widzów obserwował "najważniejszy mecz w historii Torunia", bo tak zgodnie nazywali go kibice "Twardych Pierników" przed pierwszym gwizdkiem. Podkreślali, że w tak prestiżowej dyscyplinie sportu klub z tego miasta jeszcze nigdy nie sięgnął po złoto mistrzostw kraju. Toruńskie "Anioły" wygrywały ekstraligę żużlową, ale koszykówka, to jednak sport globalny.

W pierwszej połowie piątkowego meczu to jednak obrońca tytułu wydawał się głodniejszy złota niż gospodarze. Na trybunach zdecydowanie głośniejsi byli fani Anwilu. Ich doping ogłuszał, onieśmielał i co najważniejsze, nie ustawał ani na sekundę. Na parkiecie zawodnicy z Włocławka prezentowali się w tym fragmencie znakomicie w rzutach za 3 punkty. Trafili ich 10 na 15 prób przy zaledwie 5 na 16 Polskiego Cukru. Z tego wynikała 10-punktowa przewaga po pierwszej połowie (50:40).

Najlepiej punktowali do przerwy Kamil Łączyński (11 pkt) i Szymon Szewczyk (10 pkt). W drużynie toruńskiej najskuteczniejszy był Aaron Cel - 8. Gospodarze mieli więcej zbiórek, asyst, ale do szatni na przerwę schodzili przegrywając - przez słabą skuteczność.

Anwil Włocławek mistrzem Polski

Po przerwie torunianom nadal drżały ręce. Mylili się z otwartych pozycji, gubili piłkę. Przeciwnie Anwil, który wykorzystywał każdą okazję do powiększenia prowadzenia. Świetnie zaczął grać Rosjanin Walerij Lichodiej, który w tej kwarcie rzucił 11 pkt. Goście trafiali kolejne "trójki", a sektory zajmowane przez kibiców gospodarzy milkły. Kibice z Włocławka urządzali sobie prawdziwe święto na terenie rywala zza miedzy. Pokazali, że w Toruniu kibiców koszykówki przybywa, ale nie są oni jeszcze tak zorganizowani i fanatyczni jak ci z Włocławka. "Gramy u siebie, Anwil, gramy u siebie" - niosło się po Arenie Toruń raz po raz.

Zespół z Torunia był kompletnie pogubiony w obronie. Nie prezentował znanej z całego sezonu twardej, agresywnej defensywy. Goście ograniczyli liczbę strat do minimum, a Polski Cukier, którego grą kierował zmagający się od wielu tygodni z kontuzją Rob Lowery, nie potrafił nawet wpakować piłki do kosza z kilkunastu centymetrów myląc się przy wsadach. Po trzech kwartach był 75-58 dla Anwilu.

Trener Dejan Mihevc szukał zmian, dużo rotował, ale gra się nie poprawiała. W 35. minucie na tablicy wyników było 66:80. Polski Cukier w końcu ruszył do odrabiania start, ale co tylko zbliżał się do rywali na 8 czy 9 punktów, to znów zawodziła skuteczność. Pudłowali w zasadzie wszyscy zawodnicy gospodarzy. W siódmym meczu widać było po nich trudy serii i sezonu. Anwil wygrał dojrzałością, doświadczeniem i, co dość trywialne w odniesieniu do gier zespołowych, skutecznością. Po końcowym gwizdku Arena Toruń eksplodowała radością - zawodników i fanów z Włocławka. Ci - po bardzo trudnym dla siebie i pełnym kłopotów sezonie - znów są mistrzami kraju. W Toruniu na złoto w koszykarskiej ekstraklasie będą musieli poczekać przynajmniej rok, ale drugie wicemistrzostwo na przestrzeni ostatni trzech lat, dla tak młodego stażem zespołu, jest bez wątpienia i tak wielkim sukcesem.

MVP finałów ekstraklasy koszykarzy został Ivan Almeida. W piątek rzucił on 12 pkt, ale w tym sezonie udowodnił, że jest nie tylko świetnym strzelcem, ale potrafi grać także bardziej "pod zespół". Jego powrót zimą okazał się jednym z najważniejszych ruchów transferowych w trakcie sezonu i wymiernie przyczynił się do obrony tytułu przez zespół z Włocławka.

Po pierwsze złoto sięgnęli w 2003 r. z trenerem Andrejem Urlepem, a zawodnikiem był wówczas obecny szkoleniowiec włocławian Igor Milicić.

RadioZET.pl/PAP/KS