Kłamstwa Williamsa i bezsilność Roberta Kubicy w Austrii [KOMENTARZ]

01.07.2019 12:44
Robert Kubica
fot. James Moy/Press Association/East News

Robert Kubica w Grand Prix Austrii po raz kolejny był zmuszony walczyć o przetrwanie na torze. Z kolei Williams nie przestaje mydlić oczu kibicom i tylko coraz bardziej pogrąża się w świecie F1.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Robert Kubica po raz kolejny musiał mordować się z maszyną przypominającą bolid Formuły 1. Po udanym starcie na Red Bull Ringu, gdzie polski kierowca przebił się o jedną pozycję wyżej (16. miejsce), mógł „zaszaleć” w samochodzie jeszcze przez kolejne trzy kółka. Później wszystko zaczęło się psuć. Krakowianin, broniąc się przed Daniilem Kvyatem, został objechany przez George’a Russella, który minął go i zawodnika Toro Rosso z ogromną łatwością. Obserwując on-boardy, trzeba zadać sobie pytanie: jakim cudem różnica między dwoma Williamsami jest tak rażąca, skoro zespół mówi coś zupełnie innego?

Formuła 1: Uparte stanowisko Williamsa

Claire Williams nie przestaje wciskać bajeczek mediom, że przez cały czas maszyny Kubicy i Russella są takie same. Od kiedy konstrukcje nazywa się identycznymi, kiedy jedno auto ma zerową przyczepność i robi, co chce, a drugie daje się w miarę prowadzić i da się nim powalczyć z chociaż jednym najbliższym rywalem?

Formuła 1 2019. Kalendarz wyścigów F1. Terminarz Grand Prix: Kiedy startuje Robert Kubica?

O ile różnicę w kwalifikacjach między Robertem a Georgem wynoszącą 0,3 sekundy da się jeszcze zrozumieć, o tyle dwie sekundy w wyścigu to totalny absurd. Jeżeli ktoś w tym momencie myśli, że wina leży po stronie kierowcy, to delikatnie mówiąc, jest w dużym błędzie.

W samochodzie Kubicy dzieją się niewytłumaczalne zjawiska, których inżynierowie (umysły zdecydowanie bardziej inteligentne od przeciętnego śmiertelnika, który ogląda wyścigi F1 na kanapie) nie potrafią wytłumaczyć, a co dopiero zrozumieć. Chociaż nowe opony zwykle przykrywają niedostatki bolidu, w momencie przegrzewania się gumy, wszystko widać jak na dłoni, a sam kierowca niewiele może wtedy robić. Stąd krakowianin tuż po starcie może jeszcze coś zdziałać, ale po kilku okrążeniach nie skupia się na dogonieniu rywali, ale na pilnowaniu samochodu i walce o pozostaniu na torze.

Klasyfikacja kierowców F1. Sprawdź aktualne wyniki klasyfikacji generalnej

W związku z tym nie ma co wierzyć w komentarze mówiące, że sytuacja wynika z samych umiejętności kierowców. Problem leży zupełnie gdzieś indziej, ale nikt z zewnątrz nie potrafi go zidentyfikować, a sam Kubica wskazuje jedynie, że auto jest niestabilne i ma kłopoty z oponami.

Robert Kubica: „Kierowca Dnia” GP Austrii

Po wyścigu w Spielbergu nasz jedynak w Formule 1 został wybrany w głosowaniu kibiców na Kierowcę Dnia. Jeśli za fanami przemawiało to, że Kubica wykazuje się niezwykłą wolą walki i w tym rzęchu dojeżdża do mety, to jeszcze jestem w stanie to zrozumieć. Jednak jeżeli ma to być szydera z 34-latka, to jest ona całkowicie nieuzasadniona. Wystarczy przypomnieć przynajmniej oficjalne testy na Węgrzech w 2017 roku, gdzie Polak bez regularnych wcześniejszych jazd w bolidzie najnowszej generacji wykazywał się tempem, które zaskakiwało szefostwo Renault.

Williams bezczelnie kłamie prosto w oczy i przekonuje do swoich racji, które mijają się z prawdą. Pozostaje czekać na poprawki, które zespół szumnie zapowiada, przekonując, że rozpoczną odrabianie strat do rywali. Tylko nikt nie wie, kiedy to nastąpi. Mówi się, że pakiet usprawnień ma pojawić się jeszcze przed wakacyjną przerwą, ale tego nie można być pewnym.

Maciej Walasek