F1: Ferrari rządzi w Barcelonie. Leclerc najszybszy drugiego dnia testów

Krzysztof Sobczak
19.02.2019 18:42
Charles Leclerc najszybszy drugiego dnia testów w Barcelonie
fot. PAP/EPA

Reprezentant Monako Charles Leclerc z Ferrari miał najlepszy czas i największą liczbę przejechanych okrążeń podczas drugiego dnia oficjalnych testów Formuły 1 w Barcelonie. Robert Kubica z Williamsa nie wyjedzie na tor wcześniej niż w środę.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Leclerc pokonał swoje najszybsze okrążenie w czasie 1.18,247, a łącznie przejechał ich 157, czyli ok. 730 km. W poniedziałek jego partner z teamu Niemiec Sebastian Vettel uzyskał 1.18,161, pokonując 169 "kółek", czyli prawie 800 km i również był "najlepszy" w obu aspektach. W minionym sezonie wyścig o Grand Prix na torze w Katalonii miał 66 okrążeń.

Zobacz także

Drugi wynik uzyskał we wtorek Brytyjczyk Lando Norris (McLaren-Renault) - 1.18,553. Broniący tytułu Brytyjczyk Lewis Hamilton (Mercedes GP) miał 10. rezultat - 1.19,928. Dzień wcześniej uzyskał 1.20,135. We wtorkowych testach brało udział w sumie 12 kierowców, w poniedziałek było o jednego mniej.

Nie było wśród nich Kubicy ani jego kolegi z teamu Brytyjczyka George'a Russella. Bolid Williamsa w dalszym ciągu jest usprawniany w fabryce w Grove.

Testy F1 w Barcelonie: Ferrari najlepsze

Choć w pierwszych dwóch dniach wrażenie na obserwatorach zrobiła szybkość i niezawodność Ferrari, przedstawiciele zespołów jak zawsze podkreślali, że czasy osiągnięte podczas testów nie mają żadnego przełożenia na to, co będzie się dało zaobserwować po rozpoczęciu sezonu.

- Inna ilość paliwa w zbiornikach, inne ustawienia silnika - jest tak wiele rzeczy, które można zrobić, by zmylić przeciwników... Jest o wiele za wcześnie, żeby cokolwiek powiedzieć - powiedział szef teamu Haas (silnik Ferrari) Guenther Steiner.

Testy F1 w Barcelonie: Problemy kierowców

Debiutujący w cyklu Tajlandczyk Alexander Albon (Toro Rosso-Honda) zaczął najgorzej jak mógł - już chwilę po pierwszym wyjeździe na tor wylądował na żwirze, z którego nie mógł się wydostać. Jego auto musiało zostać przetransportowane z powrotem do garażu, a sesję przerwano na kilkanaście minut.

Chwilę nerwów przeżył też Daniel Ricciardo, który przeniósł się z Red Bulla do Renault. Z jego auta na prostej drodze odpadł element tylnego skrzydła, w związku z czym Australijczyk stracił panowanie nad bolidem, wypadł z toru i zatrzymał się tuż przed barierą z opon. Zdołał jednak wrócić na tor i dojechać do alei serwisowej.

- To wszystko są nowe części, system DRS jest inny niż w zeszłym roku. Daje więcej, ale wiąże się to z większym naciskiem. Kiedy nacisnąłem na hamulec, straciłem kontrolę nad samochodem. Szkoda że straciłem przez to resztę porannej sesji, no ale właśnie po to są testy - powiedział Ricciardo.

Na około godzinę przed zakończeniem drugiego dnia treningów Francuz Pierre Gasly (Red Bull) uderzył z dość dużą prędkością w bandę. Kierowcy nic się nie stało, ale auto zostało uszkodzone i tego dnia już na tor nie wróciło. Przerwa w sesji trwała około kwadransa.

Pierwszy wyścig w tym sezonie - o Grand Prix Australii w Melbourne - odbędzie się 17 marca.

RadioZET.pl/PAP/KS