Puchar Davisa: Polacy chcą wrócić do elity, Bośnia pierwszym rywalem

01.02.2017 17:50

Polska zmierzy się w dniach 3-5 lutego z Bośnią i Hercegowiną w meczu 1. rundy Grupy I strefy euro-afrykańskiej tenisowego Pucharu Davisa. Dla biało-czerwonych spotkanie w Zenicy będzie pierwszym etapem walki o powrót do elity.

Kubot i Matkowski

fot. PAP

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Większość z Polaków już w niedzielę dotarła do Sarajewa, a następnie udała się do położonej nieopodal Zenicy. Powołanie na ten pojedynek otrzymali Kamil Majchrzak (259. w rankingu ATP), Hubert Hurkacz (379.) oraz doświadczeni debliści Marcin Matkowski i Łukasz Kubot. Ten ostatni miał dołączyć do ekipy dzień później.

- W takim samym składzie wystąpiliśmy jesienią w barażu o utrzymanie w Grupie Światowej (w Berlinie przegrali z Niemcami 2:3 - PAP) i chłopcy grali bardzo dobrze. Jesteśmy zadowoleni z warunków, jakie tu zastaliśmy, choć nawierzchnia jest wolniejsza niż się spodziewaliśmy. Mamy kilka dni na przyzwyczajenie się do niej - zaznaczył podczas wtorkowej konferencji prasowej kapitan biało-czerwonych Radosław Szymanik.

W zespole, podobnie jak w ubiegłorocznych spotkaniach Pucharu Davisa, zabrakło Jerzego Janowicza. Łodzianin, pracujący nad poprawą miejsca w rankingu (273.), w najbliższych tygodniach ma zaplanowane starty w turniejach niższej rangi - challengerach.

Szymanik zawsze stara się, by drużynie narodowej towarzyszył na treningach ktoś z młodych zawodników, którzy w przyszłości mogą stanowić trzon reprezentacji. Do Bośni i Hercegowiny zabrał Piotra Matuszewskiego.

W grudniowej rozmowie z dziennikarzami kapitan biało-czerwonych zwrócił uwagę na atuty rywali - grę u siebie oraz specyfikę bośniackich sympatyków sportu.

- To jest żywiołowe dopingowanie. Nie jest tak kulturalne jak u nas w kraju, gdy kibice wspierają swoją drużynę, ale potrafią też docenić dobre zagranie przeciwnika. Niewątpliwie nie będzie się tam grało łatwo - podkreślił.

Przyznał, że bośniaccy singliści - porównując sytuację na światowej liście - są wyżej notowani, co stawia ich w roli faworytów. Liderem zespołu gospodarzy jest Damir Dzumhur (82.), który jakiś czas temu doznał kontuzji palca, ale ma być gotowy na spotkanie z Polakami.

Oprócz niego w składzie znaleźli się: Mirza Basic (212.) oraz łączący występy w grze pojedynczej i podwójnej Tomislav Brkic oraz Nerman Fatic. Brkic wystąpi w Zenicy w dodatkowej roli - zastąpi Amera Delica i Alosze Pirica, którym inne zobowiązania zawodowe w USA nie pozwoliły na przylot do Bośni. Tymczasowy kapitan gospodarzy zwrócił uwagę, że mocnym punktem biało-czerwonych jest duet Kubot-Matkowski.

- Ranking singlistów stawia nas w roli faworytów i trzeba sobie z tym poradzić. Każdy chce wygrać swój mecz i decydujący może okazać się debel. Nie możemy na to pozwolić i musimy potwierdzić swoją przewagę w grze pojedynczej - zaznaczył Dzumhur.

W piątek odbędą się dwa pojedynki singlowe, dzień później konfrontacja debli, a na niedzielę zaplanowano rewanżowe spotkania w grze pojedynczej. Będzie to pierwsze w historii spotkanie tenisistów Polski z Bośnią i Hercegowiną.

Zwycięzca tego meczu w kwietniu zagra z Holandią. Baraże o prawo gry w Grupie Światowej zaplanowano na 15-17 września.

Zgodnie z losowaniem biało-czerwoni mieli być gospodarzem meczu z Bośnią i Hercegowiną, ale stracili ten przywilej w następstwie kar wymierzonych za nieprzepisową nawierzchnię w marcowym meczu 1. rundy Grupy Światowej w Gdańsku. Działacze Polskiego Związku Tenisowego - zgodnie z zapowiedzią - złożyli odwołanie od kary, ale okazało się, że wnioskowali jedynie o zmniejszenie grzywny, a nie protestowali przeciwko odjęciu 2000 punktów rankingowych i utracie roli gospodarza.

RadioZET.pl/an/cegl/AN