Kevin Bickner zamierza wystartować w Planicy

21.03.2017 10:28

Rekordzista Ameryki Północnej w długości skoku narciarskiego Kevin Bickner nie doznał poważnych obrażeń po upadku w Vikersund i zapowiada, że pojawi się na finale Pucharu Świata w Planicy.

Kevin Bickner

fot. PAP

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

20-latek był jednym z bohaterów ostatniego konkursu z cyklu Raw Air. W serii próbnej Bicker pobił rekord życiowy i ustanowił najlepsze osiągnięcie na kontynencie północnoamerykańskim lądując na 233,5 m. W konkursie spisał się jeszcze lepiej - uzyskał aż 244,5 m, czym w prawił w osłupienie trenera i... samego siebie.

Niestety w drugiej serii już tak rewelacyjnie nie było. Odległość wciąż była znakomita - 234,5 m - jednak tym razem Bicker przeszarżował, za bardzo chciał przeciągnąć skok, co doprowadziło do groźnego upadku. 20-latek uderzył barkiem oraz głową o zeskok i przekoziołkował po narcie. Zawodnik opuścił zeskok na noszach, ale z uśmiechem na ustach. Zdążył jeszcze pozdrowić kibiców.

- Boli mnie brzuch, ale przypuszczam, że to z powodu konkursów lotów w ten weekend. Najwyższy czas na trochę tłustego jedzenia! - żartował później w mediach społecznościowych. Bickner nabrał ochoty na długie loty i już zapowiedział, że upadek nie pokrzyżuje mu planów i zamierza stawić się na "mamucie" w Planicy. Słoweńskie zawody tradycyjnie będą wieńczyć sezon skoków narciarskich.

O triumf w klasyfikacji generalnej PŚ walczą Stefan Kraft i Kamil Stoch. Austriak jest liderem, ale Polak - po zwycięstwie w Vikersund - traci do niego tylko 31 punktów.

RadioZET.pl/skijumping.pl/KS