Raw Air: Damjan tłumaczy nieudany skok i proponuje zmiany

15.03.2017 15:00

- Wiatr nie był problemem - przyznał Jernej Damjan, który podczas konkursu z cyklu Raw Air w Lillehammer cudem uniknął upadku. Ostatecznie zawody zostały odwołane.

Jernej Damjan

fot. Facebook/Jernej Damjan

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Słoweniec zaraz po wyjściu z progu stracił równowagę i tylko dzięki swojemu dużemu doświadczeniu oraz umiejętnościom nie upadł na bulę. Początkowo mówiło się, że problem stanowił mocno wiejący wiatr, ale Damjan rozwiał te podejrzenia. Zwrócił jednak uwagę na coś innego.

- Czekałem tak długo na belce, że moje nogi odmówiły współpracy. Kiedy dotykałem mięśni, czułem, że nie pracują. Myślę, że w przyszłości powinien się pojawić limit czasu dla skoczków przygotowujących się do skoku - ocenił 33-latek.

Przed próbą Słoweńca na belce pojawił się Stefan Hula, który poszybował aż na 137,5 m. Po tym skoku organizatorzy zdecydowali się przerwać konkurs i poczekać na ustanie silnych podmuchów wiatru. Zmagania wznowiono po kilkunastu minutach i Słoweniec nie zdołał utrzymać odpowiedniej temperatury ciała. Pojawiły się problemy z mięśniami, co w konsekwencji doprowadziło do groźnej sytuacji.

Dzień wcześniej bardzo podobny kłopot miał Kamil Stoch, który dwukrotnie ściągany był z belki i swój skok oddał dopiero przy trzecim podejściu. Polak uzyskał bardzo słabą odległość (117 m) i zajął dopiero 25. miejsce. - Po tych przerwach moje nogi były już tak zmęczone, że kiedy tylko ruszyłem z belki to od razu wiedziałem, że z tego skoku nic nie będzie - przyznał dwukrotny mistrz olimpijski z Soczi.

Wtorkowy konkurs z cyklu Raw Air został anulowany ze względu na zbyt silny wiatr i brak możliwości obniżenia rozbiegu (zawodnicy skakali z najniższej przygotowanej belki). W środę skoczków czeka prolog w Trondheim.

RadioZET.pl/onet.pl/Facebook/KS