Maciej Kot tłumaczy, dlaczego skoczkowie po przylocie nie wyszli do kibiców

06.03.2017 18:38

- To nakaz Stefana Horngachera - tak Maciej Kot w programie "Zimoch na gorąco" tłumaczy decyzję, by po przylocie do kraju skoczkowie nie poświęcali czasu kibicom, a prosto z lotniska udali się do domów.

Skoczkowie

fot. PAP

Zagłosuj

Czy - pomimo zmęczenia - skoczkowie powinni wyjść do kibiców?

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

W niedzielę wieczorem polscy skoczkowie wrócili do kraju z Lahti, gdzie zdobyli dwa medale mistrzostw świata - złoto w drużynie oraz brąz, który na dużej skoczni wywalczył Piotr Żyła. Mimo późnej pory, na lotnisku na biało-czerwonych czekała rzesza fanów. Niestety, nie doczekali się oni zdjęć ani autografów.

Kibice byli rozczarowani taką postawą mistrzów świata, ale trzeba wziąć pod uwagę, że dla skoczków ten sezon jeszcze się nie skończył. Przed nimi kolejne wyzwania, w tym całkowita nowość w kalendarzu Pucharu Świata - turniej Raw Air (10-19 marca), w trakcie którego, w 10 dni, odbędzie się aż 6 konkursów (cztery indywidualne i dwa drużynowe). Z tego względu Stefan Horngacher postanowił, by jego podopieczni nie poświęcali czasu kibicom, a udali się prosto do domów.

- To była bardzo trudna decyzja, którą podjął Stefan Horngacher. Wynikała z faktu, że długo udzielaliśmy wywiadów i trener chciał, abyśmy odpoczęli od tego całego zgiełku. Mogę za to jedynie przeprosić. Postaramy się nadrobić zaległości i poświęcić kibicom czas po kolejnych zawodach - przyznał Maciej Kot, który był gościem Tomasza Zimocha w Radiu ZET.

Szampana nie było

Kot przyznał, że skoczkowie nie mieli zbyt wiele czasu na świętowanie sukcesu. Częściowo przeszkodziła im w tym... prohibicja.  

- Szampana nie było, bo w Finlandii trudno o tej porze dostać jakikolwiek alkohol. Trenerom udało się skombinować jakieś piwo, wznieśliśmy toast, posiedzieliśmy do drugiej w nocy i poszliśmy spać - zdradził 25-latek z Limanowej.

- Nawet nie mieliśmy na to za bardzo czasu, bo z ceremonii medalowej wróciliśmy około północy - dodał.

To pierwszy złoty medal polskiej drużyny w mistrzostwach świata. Wcześniej - w Val di Fiemme 2013 i w Falun 2015 - w różnych składach stawali na najniższym stopniu podium.

RadioZET.pl/KS