MŚ w Lahti: Złoto dla Norwegii i Rosji. Finały Polaków

26.02.2017 12:00

Polki Justyna Kowalczyk i Ewelina Marcisz zajęły dziewiąte miejsce w finale sprintu drużynowego mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym w Lahti. Wygrały Norweżki. Panowie - Dominik Bury i Maciej Staręga - uplasowali się na 10. pozycji. Złoto wywalczyły Norweżki oraz Rosjanie.

Justyna Kowalczyk i Ewelina Marcisz

fot. PAP/EPA

Zagłosuj

Czy Justyna Kowalczyk zdobędzie medal na 10 km klasykiem?

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Zarówno Polki, jak i Polacy awans do finału wywalczyli dzięki dobrym czasom osiągniętym w półfinałach. Obie nasze ekipy uzyskały ostatni, dziesiąty rezultat dający kwalifikację.

Niestety nasi reprezentanci nie odegrali kluczowych ról w decydujących biegach. Kowalczyk i Marcisz wyprzedziły Włoszki i zajęły 9. pozycję. Tym samym Biało-czerwone nie powtórzyły rewelacyjnego wyniku z Falun, gdy Kowalczyk w parze z nieobecną w Lahti Sylwią Jaśkowiec zdobyły brązowe krążki. Bury i Staręga zamknęli stawkę.

Złoto w rywalizacji pań - zgodnie z oczekiwaniami - zdobyły Norweżki w składzie Heidi Weng i Maiken Caspersen Falla. Niespodziankę sprawiły Rosjanki (Julia Biełorukowa, Natalia Matwiejewa), które wpadły na metę tuż za Skandynawkami. Pasjonująca walka rozegrała się pomiędzy Amerykankami i Szwedkami o brąz - ostatecznie Jessica Diggins o ćwierć długości narty wyprzedziła na finiszu Stinę Nilsson. Diggins partnerowała Sadie Bjornsen.

Wielki błąd Fina?

Jeszcze więcej emocji było w rywalizacji panów. Przez znaczną część dystansu prowadzili Norwegowie, którzy głównie dzięki fantastycznej postawie 20-letniego Johannesa Hoesflota Klaebo wypracowali sobie kilkusekundową przewagę nad grupą pościgową. Zawiódł jednak jego kolega - Emil Iversen słabł z każdym metrem i gdy wydało się, że złoto zdobędą gospodarze, Iivo Niskanen przy próbie mijania Norwega najechał na jego nartę i obaj zaliczyli upadek. Ostatecznie reprezentacja Suomi sięgnęła po brąz, a Norwegia pozostała bez medalu.

Niektórzy twierdzą, że wina leży po stronie Iversena, który miał zajechać drogę szybszemu Niskanenowi.

Złoto przypadło Rosjanom (Nikita Kriukow, Siergej Ustjugow), a srebro Włochom (Dietmar Noeckler, Federico Pellegrino).

RadioZET.pl/PAP/KS