Gdyby nie żona, Kamil Stoch mógłby nie ukończyć Raw Air

20.03.2017 20:10

- Zostań i walcz. Wierzę w ciebie - takie słowa usłyszał Kamil Stoch od swojej żony po nieudanym występie w Oslo. Polak dotrwał do końca Raw Air, a w Vikersund cieszył się z 2. miejsca w nowym cyklu.

Kamil i Ewa Stochowie

fot. Marek Podmokły / Agencja Gazeta

Zagłosuj

Czy Kamil Stoch zdobędzie Kryształową Kulę w sezonie 2016/2017?

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Dwukrotny mistrz olimpijski z Soczi bardzo słabo rozpoczął Raw Air. W prologu w Oslo zajął 11. miejsce, jeszcze gorzej było w konkursie, w którym po nieudanej próbie w drugiej serii zakończył zmagania na 22. pozycji. Co więcej, stracił także żółtą koszulkę lidera klasyfikacji generalnej Pucharu Świata na rzecz Stefana Krafta.

Wtedy nikt nie przypuszczał, że osiem dni później Polak zwycięży w finałowych zawodach w Vikersund i zajmie 2. lokatę w całym cyklu. Nikt, poza żoną skoczka, Ewą Bilan-Stoch.

- Ona powtarza, że odradzam się jak feniks. Po Oslo nie mówiła, żebym wracał do domu. Zamiast tego powiedziała: "zostań i walcz. Wierzę w ciebie". To wystarczyło, żeby wstąpiły we mnie siły i wiara. Dziękuje ci, kochanie - przyznał po konkursie. Gdyby nie ona, 29-latek z Zębu mógłby nie ukończyć cyklu.

Raw Air wygrał Stefan Kraft przed Kamilem Stochem i Andreasem Wellingerem. Do końca sezonu pozostały tylko dwa konkursy indywidualne na "mamucie" w Planicy - najbliżej Kryształowej Kuli jest Austriak, który wyprzedza Polaka o 31 punktów.

RadioZET.pl/skijumping.pl/KS