Stoch broni... Eisenbichlera: "Markus zasłużył sobie na medal"

27.02.2017 17:47

- Markus jest medalistą mistrzostw świata, zasłużył sobie na to i koniec. Kropka - powiedział Kamil Stoch w wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego". Polak w ten sposób odniósł się do medialnych rozważań na temat zawyżonych not dla Eisenbichlera.

Kamil Stoch

fot. PAP/EPA

Zagłosuj

Czy Kamil Stoch zdobędzie medal na dużej skoczni?

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Markus Eisenbichler zdobył w sobotę brązowy medal mistrzostw świata w Lahti na skoczni normalnej. 25-letni Niemiec o 1.1. pkt wyprzedził Kamila Stocha, ale po konkursie pojawiły się głosy, że krążek może zawdzięczać sędziom. Jego lądowanie pozostawiało wiele do życzenia, a mimo to żaden z arbitrów nie przyznał mu noty niższej niż 18 pkt.

- Myślałem, że Kamil będzie na pierwszym miejscu, bo wylądował naprawdę ładnie. Trochę mnie zaskoczyło, że mnie nie wyprzedził - powiedział po konkursie Eisenbichler, który w serii finałowej oddał najdłuższy skok w konkursie (100,5 m). Miał jednak świadomość, że jego lądowanie nie było najlepsze.

W mediach pojawiły się głosy, że Stoch został "okradziony" z medalu. Podobne opinie wygłaszano, gdy Danielowi Andre Tande dodano kilka metrów, co w konsekwencji zapewniło mu trzecie miejsce w Turnieju Czterech Skoczni kosztem Macieja Kota. Lider naszej kadry nie rozpamiętuje jednak tej sytuacji i w wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego"... broni Markusa Eisenbichlera.

- Gdybym był w sytuacji Markusa Eisenbichlera, byłoby mi przykro, gdyby wszyscy wokół rozpisywali się o tym, czy sprawiedliwie mnie oceniono po lądowaniu. Proszę pomyśleć, co on musi czuć. Chłopak zdobył medal, osiągnął życiowy sukces, a wokół słyszy rozważania, czy aby na pewno słusznie. Markus jest medalistą mistrzostw świata, zasłużył sobie na to i koniec. Kropka - przyznał krótko Stoch. Winnych nie szuka w sędziach, w pogodzie, ale w sobie.

- Zawody się skończyły, oficjalne wyniki zostały wydrukowane, a medale rozdane. Koniec tematu. Patrzę na to wszystko przez ocenę własnej osoby. I uważam, że czegoś mi zabrakło. Wiem, że stać mnie na lepsze skakanie. Nie mam więc do nikogo żalu ani pretensji - ocenił lider klasyfikacji generalnej Pucharu Świata.

Przed Stochem jeszcze jedna szansa na rehabilitację - 2 marca odbędzie się konkurs na dużej skoczni - oraz zawody drużynowe (4 marca), w którym Polacy będą faworytami do złota.

RadioZET.pl/Przegląd Sportowy/Sportowe Fakty/KS