Juras po wypadku: Nie odpuszczę śmieciowi ani na moment

09.06.2017 17:36

Łukasz "Juras" Jurkowski, który w czwartek wraz z narzeczoną miał wypadek motocyklowy, czuje się dobrze. Dłuższa rehabilitacja czeka Martę, a zawodnik MMA zapowiada, że "nie odpuści śmieciowi".

Juras

fot. KSW/Piotr Pedziszewski

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Do zdarzenia doszło w czwartek na ulicy Toruńskiej w Warszawie. W motocykl "Jurasa" i jego narzeczonej wjechał samochód dostawczy, za kierownicą którego siedział pijany mężczyzna. Para trafiła do Szpitala Bielańskiego.

- Po pierwsze: jazda po pijaku to sku**********. Obyście pijaki za kółkiem zdechli wszyscy. Po drugie: zmiana pasów bez kierunków. Tak dużo kosztuje? Obiecuję, że będę wyrywał ten niepotrzebny drążek przy kierownicy osobiście - pisał wściekły fighter. Dziś przekazał nowe informacje na temat stanu zdrowia jego i Marty, a także poinformował, że sprawcy "nie odpuści".

"Czas pozamiatać"

- Dziękujemy za całe wsparcie! Mieliśmy bardzo dużo szczęścia. Kilka tygodni rehabilitacji mojej Marty i nie będzie śladu. Ja to moment. Raz jeszcze dziękujemy - napisał Jurkowski. Dodał, że nie zamierza odpuszczać pijanemu sprawcy wypadku.

- Teraz czas pozamiatać do zera pijaka za kierownicą. Nie odpuszczę śmieciowi ani na moment. Wsiadając za kółko po alko bądź świadomy konsekwencji szmato. Niech to będzie potem lekcja dla tych, którym się to zdarza... Jakieś 30 km/h więcej u mnie na liczniku i bym już tego nie napisał - czytamy.

- Żyjemy i to jest najważniejsze. Miłego dnia wszystkim. Prawie wszystkim - zakończył "Juras".

Na ból najlepszy śmiech

- Ciśnienie zeszło, a ból nie zabierze nam humoru. Śmiech najlepszym lekarstwem, a w tym mam ponoć profesora - dodał, publikując "gifa" ze szpitala.

Łukasz Jurkowski powrócił do MMA po 6-letniej przerwie. Na gali KSW 39 Colosseum, która odbyła się 27 maja na Stadionie Narodowym w Warszawie, pokonał niejednogłośną decyzją sędziów Rameau Sokoudjou.

RadioZET.pl/Facebook/KS