Jakub Kot ostro o skokach narciarskich kobiet w Polsce: Mamy półtora ośrodka

13.02.2018 19:48

Jakub Kot, były skoczek, a obecnie trener juniorek, bardzo mocno wypowiedział się na temat szkolenia skoczkiń narciarskich w Polsce. - W tym momencie świat kobiecych skoków tak nam odleciał, że trudno będzie teraz temu dorównać - mówi brat Macieja Kota.

Anna Twardosz

fot. Facebook/Anna Twardosz

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

W poniedziałek rozdano medale w konkursie olimpijskim kobiet w skokach narciarskich. Wygrała Norweżka Maren Lundby przed Niemką Katheriną Althaus oraz Japonką Sarą Takanashi. Na starcie nie było ani jednej reprezentantki Polski mimo, iż kadrę stworzono już po igrzyskach w Soczi.

- Po Soczi Polski Związek Narciarski miał pomysł, by wprowadzić dziewczyny do tego sportu. Skoro skacze cały świat, to my też. Mamy cztery juniorki i jedną seniorkę, kadrę prowadzoną przez Sławka Hankusa i Krystiana Długopolskiego. Są zdolne dziewczyny, szczególnie Kamila Karpiel, która wygrała zawody Pucharu Kontynentalnego. W czym jest zatem problem? - pyta były skoczek na antenie Eurosportu.

"Świat nam odleciał"

Jakub Kot zwraca szczególną uwagę na zaplecze, podejście do treningów samych zawodniczek oraz obiekty, których w kraju brakuje.

- My mamy pięć-sześć dziewczyn i nie ma z kogo wybierać. One dochodzą do poziomu reprezentacyjnego - nie powiem, że siadają na laurach, ale one po prostu nie mają z kim rywalizować. Lepiej skaczą w klubach, niż w kadrze, nie robią żadnych postępów, do tego się roztyły, bo nikt nie pilnuje wagi. Z drugiej strony mamy w kadrze przykład młodej zawodniczki, która popadła w anoreksję. Trzeba znaleźć złoty środek - przekonuje Kot.

- Spójrzmy na Słowenki czy Niemki. One mają parę kadr, kilka ośrodków do treningu. A ile ich jest w Polsce? Półtora: Szczyrk i częściowo Zakopane, bo one nie mogą trenować na Wielkiej Krokwi, a powinny to robić na mniejszych obiektach, które w tym kompleksie są zaniedbane. Krystian Długopolski, zkoleniowiec zakopiańskiej części kadry, jeździ na treningi 130 km dalej do Szczyrku, bo u siebie nie może trenować - tłumaczy.

- W tym momencie świat kobiecych skoków tak nam odleciał, że trudno będzie go dogonić - dodał.

"To bez sensu"

- W tych młodych zawodniczkach jest potencjał, tylko musimy się wziąć poważnie do roboty. Trzeba dać im kopa w tyłek i powiedzieć: albo się spinasz, albo dziękujemy. Tak jak jest w tej chwili to nie ma to sensu - przyznaje Kot.

Kot jest przekonany, że w Polsce muszą zajść zmiany systemowe, a do tego działacze powinni szybciej reagować na zachodzące zmiany i pojawiające się nowe możliwości.

- Teraz mamy kolejną nową konkurencję - kombinację norweską kobiet. Świat już trenuje, a my oczywiście nie. Za rok, dwa lata będzie na to za późno. Nie możemy być znowu 100 lat za Murzynami - grzmi były skoczek.

RadioZET.pl/Eurosport/KS

Oceń
Tagi