Trener szczypiornistów szczerze po porażce: Byliśmy bez szans

04.05.2017 21:25

- Byliśmy bez szans, nadziei wystarczyło tylko na 15 minut - przyznał trener polskich piłkarzy ręcznych Tałant Dujszebajew po porażce z Białorusią 23:32 w Mińsku w meczu eliminacji mistrzostw Europy.

T. Dujszebajew

fot. PAP/EPA

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

- Byliśmy dzisiaj całkowicie bez szans, przegraliśmy wyraźnie. Mogę tylko pogratulować drużynie Białorusi wspaniałego meczu, bramkarza Iwana Mackiewicza, który zapewne zaliczył dzisiaj jeden ze swoich najlepszych występów w reprezentacji. Karalek, Puchouski, Kulesz rozłożyli nas w obronie. Białoruscy zawodnicy grali też świetnie między bramkami, no i podkreślę jeszcze raz niesamowitą postawę bramkarza. Po prostu nie dali nam szans - powiedział po meczu Dujszebajew.

Jak przyznał, nadziei na korzystny wynik wystarczyło jednak tylko do 15. minuty.

- Potem sprawy potoczyły się szybko. Wszystkie te nasze niepotrzebne straty piłki i kontrataki gospodarzy. Bardziej jednak to my przegraliśmy niż oni wygrali - wspomniał szkoleniowiec biało-czerwonych i dodał, że "bardzo, bardzo słabo zagrała polska obrona".

Mówiąc dalej o przyczynach porażki, ocenił, że jego zespół popełnił wiele błędów i mocno "przysłużył" się końcowemu wynikowi, choć Białorusini grali dobrze.

- Zmarnowaliśmy wiele stuprocentowych szans i wiele razy głupio traciliśmy piłkę. Na świeżo ciężko jest to jednak analizować. Karol Bielecki? Miał niedawno uraz kolana. Po kontuzji Tomasza Gębali jednak potrzebowaliśmy kogoś w jego miejsce i dlatego poprosiliśmy tego doświadczonego gracza. Ale zapewne to, że nie mógł ostatnio trenować w pełnym wymiarze miało wpływ na jego grę dzisiaj - zaznaczył.

Pytany o wystawienie Mateusza Jachlewskiego na pozycji rozgrywającego odparł, że "to był dzisiaj najlepszy polski zawodnik".

- Próbowaliśmy z Michałem Daszkiem, ale dla niego to nowa pozycja. W Polsce mamy obecnie deficyt rozgrywających, więc po odejściu takich zawodników jak Grzegorz Tkaczyk, Tomasz Rosiński czy Bartłomiej Jaszka mamy ogromną dziurę, którą ciężko zapełnić. Dzisiaj Puchouski pokazał, co to znaczy prawdziwy rozgrywający. My niby mamy wszystkie "składniki", ale środkowego bardzo nam brakuje - przyznał.

Podkreślił, że w ciągu dwóch dni wiele się zrobić nie da, ale zapewnił, iż w rewanżu w niedzielę Polacy postarają się zagrać lepiej.

- Coś wymyślimy, najpierw jednak musimy ochłonąć po tym, co się wydarzyło tutaj – podsumował.

Z kolei Daszek zwrócił uwagę na to, że gospodarze spisali się bardzo dobrze. - Przede wszystkim zagrali o wiele bardziej dojrzale niż my, co może dziwić, bo jest to młody zespół - powiedział.

Postawę Polaków ocenił krótko: - Jakby nas w tym meczu w ogóle nie było. Mam nadzieję, że w niedzielę choć w części uda nam się zrehabilitować.

Wspomniał, że drużyna była przygotowana, iż gospodarze będą szukać szans głównie w kontratakach, ale "wyglądało to tak, jakbyśmy w ogóle się tego nie spodziewali, a rywale to wykorzystywali i zdobywali łatwe bramki".

Nadzieje na awans do ME opiera w głównej mierze na tym, że "w sporcie wszystko może się zdarzyć".

- Mamy jeszcze trzy mecze, to daje pewien optymizm. My na pewno będziemy chcieli wygrać wszystkie. Dzisiaj też chcieliśmy, choć może tego nie było widać - zauważył.

Podkreślił, że wraz z kolegami musi spróbować wyrzucić z głowy to, co stało się w Mińsku.

- Ale nie zapomnieć, bo było za dużo błędów z naszej strony, żeby przejść nad tym do porządku. W niedzielę na pewno musimy zagrać całkiem inaczej, jakby na przeciwnym biegunie - podsumował skrzydłowy reprezentacji Polski.

Biało-czerwoni doznali trzeciej porażki w kwalifikacjach ME i z zerowym dorobkiem zamykają tabelę swojej grupy na półmetku rywalizacji. Do turnieju finałowego awansują dwa najlepsze zespoły.

RadioZET.pl/PAP/AN