Liga Mistrzów: Porażka Wisły Płock z wicemistrzem Węgier

11.10.2017 20:20

Piłkarze ręczni Orlen Wisły przegrali w Płocku z wicemistrzem Węgier MOL Pick Szeged 27:33 (12:15) w meczu piątej kolejki grupy A Ligi Mistrzów. Była to czwarta porażka płockiego zespołu w tej edycji rozgrywek.

Liga Mistrzów: Porażka Wisły Płock z wicemistrzem Węgier

fot. PAP/EPA

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Obie drużyny tylko raz, w sezonie 2008/2009 spotkały się w jednej grupie w Lidze Mistrzów. Z tamtego zespołu gra dziś w Pick Szeged Szabolcs Zubai, a w ekipie Orlen Wisły – Marcin Wichary. Wtedy piłkarzem węgierskiego teamu był, grający dziś w Płocku Valentin Ghionea, zaś do Szegedu przeprowadzili się: bramkarz Marin Sego, a w lipcu 2017 roku - Dimitri Żytnikow.

Rywale mają znacznie dłuższą historię w Lidze Mistrzów, w ostatnich trzech sezonach, dwukrotnie awansowali do ćwierćfinału rozgrywek, w poprzednim i w 2014/2015. Płocczanie swoje zmagania kończyli dwukrotnie na wyjściu z fazy grupowej, w ostatnim sezonie ten wyczyn im się nie udał.

Gospodarze rozpoczęli bardzo źle. W czwartej min przegrywali 0:4 i trener Piotr Przybecki poprosił o czas. Po powrocie na parkiet, Ghionea jako pierwszy wpisał się na listę strzelców, ale nie na wiele się to zdało, bo w 7. min goście prowadzili 6:1.

Jeszcze w 12. min płocczanie przegrywali 4:9, ale potem wzięli się za odrabianie strat pięć minut później było tylko 8:9. Wtedy to trener Juan Padtor poprosił o przerwę w grze. W 13. min Adama Borbelego zastąpił w bramce Adam Morawski i to jego obrony przyczyniły się do zmiany sytuacji na parkiecie. Po strzale Gilbeto Duarte był remis 9:9.

Gospodarze niedługo cieszyli się z dobrego wyniku. Trzy udane interwencje Jose Sierry węgierska drużyna zamieniła na gole i znów prowadziła 13:10. Ostatecznie trzybramkową przewagę utrzymała do przerwy.

W drugiej połowie gdyby nie Morawski, to Wisła straciłaby wszelkie szanse na zdobycie choćby punktu. Płocki bramkarz starał się jak mógł trzymać wynik, ale jego koledzy nie potrafili wykorzystać stworzonych sytuacji. Popełniali błędy techniczne, gubili piłkę, a kiedy już dochodzili do czystych sytuacji, pudłowali.

Po trzech kwadransach płocczanie przegrywali 17:23 i szanse na korzystny wynik były coraz mniejsze. Próbowali coraz to nowych rozwiązań, grali siedmioma zawodnikami przeciwko sześciu, nic to nie pomagało. W 49. min na tablicy był wynik 20:28, a Morawskiego zmienił w bramce Marcin Wichary.

To też na niewiele się to zdało, bo płocczanie zawodzili w ataku. Przegrywali wyraźnie, pomimo że przyjezdni wcale nie zaprezentowali piłki ręcznej na najwyższym poziomie.

To była czwarta porażka wicemistrzów kraju w tej edycji LM, którzy jedyny punkt zdobyli w meczu z PPD w Zagrzeb.

Najbliższe spotkanie w Płocku, to pierwsza w tym sezonie "święta wojna". Za tydzień, 18 października w Orlen Arenie Wisła podejmie PGE VIVE Kielce.

RadioZET.pl/PAP/AN