Liga Mistrzów: Vive Kielce nie sprostało niemieckiemu gigantowi

09.02.2017 21:13

Piłkarze ręczni Vive Tauron Kielce przegrali na wyjeździe z niemieckim Rhein-Neckar Loewen 25:28 (13:16) w meczu 10. kolejki Ligi Mistrzów. To trzecia porażka mistrzów kraju w tych rozgrywkach.

Vive Kielce

fot. PAP/EPA

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Kielczanie rozpoczęli to spotkanie mocno rozkojarzeni, co błyskawicznie wykorzystali gospodarze. Już w czwartej minucie po rzucie Gudjona Sigurdssona mistrz Bundesligi prowadził 3:0. Nie załamało to jednak podopiecznych Tałanta Dujszebajewa, którzy w odstępie kilkudziesięciu sekund zdobyli dwie bramki (Krzysztof Lijewski i Julen Aginagalde).

W szeregach zespołu z Mannheim świetnie spisywał się szwedzki bramkarz Andreas Palicka i Niemcy zaczęli stopniowo zyskiwać przewagę. W 11. min swoją czwartą już bramkę zdobył Sigurdsson i Rhein-Neckar prowadziło 8:5. Mogło być znacznie gorzej, ale kilkoma świetnymi interwencjami popisał się Filip Ivic.

Siedem minut później przewaga gospodarzy wzrosła już do czterech bramek (11:7 – Mads Larsen). Do walki poderwał kielczan kolejnymi udanymi interwencjami Ivic. W 25. min Vive przegrywało jeszcze 10:14, ale kolejny fragment spotkania to koncert Manuela Strleka. Chorwacki skrzydłowy w ciągu dwóch minut trzykrotnie pokonał Palickę i goście przegrywali tylko 13:14.

Ostatnie dwie minuty tej części gry Vive grało w osłabieniu po karze dla Mateusza Kusa. W ostatniej akcji Krzysztof Lijewski trafił w słupek, a Sigurdsson skierował piłkę do pustej bramki. Po 30 minutach Rhein-Neckar Loewen prowadziło 16:13.

Druga połowa rozpoczęła się od trafienia Aginagalde, ale gospodarze odpowiedzieli bramkami Ekdahla du Rietza i Haralda Reinkinda. W 39. min zespół z Mannheim powiększył przewagę do pięciu trafień (19:14 – Alexander Petersson). Trzy minuty później sytuacja mistrzów Polski stała się jeszcze trudniejsza, bo Vive przegrywało już 15:21. Kielczanie w obronie nie grali wcale tak źle, ale byli wyjątkowo nieskuteczni w ataku.

Na kwadrans przed zakończeniem meczu na kieleckiej ławce zrobiło się trochę pogodniej. Po bramkach Urosa Zormana i Mateusza Jachlewskiego przewaga niemieckiej drużyny zmalała do czterech trafień (17:21). Podopieczni trenera Jacobsena utrzymywali jednak cztero-pięciobramkową przewagę. Na 10 minut przed końcem niemiecki zespół prowadził 25:20 i nic nie zapowiadało późniejszych emocji.

Kielecką ekipę po raz kolejny poderwał do walki bramkarz, ale tym razem Sławomir Szmal. Udane interwencje „Kasy” sprawiły, że Vive ruszyło do szaleńczego ataku. W 54. min trafił już po raz czwarty w tym meczu Strlek i mistrzowie Polski przegrywali tylko 23:25. Najlepszy zespół Bundesligi poprzedniego sezonu nie dał sobie jednak odebrać zwycięstwa.

Na półtorej minuty przed końce bramkę zdobył Petersson (27:24) i losy meczu były już rozstrzygnięte. Ostatecznie Rhein-Neckar Loewen pokonało Vive Tauron Kielce 28:25. To trzecia porażka kieleckiej drużyny w tych rozgrywkach.

RadioZET.pl/PAP/maj/krys/AN