Zamach w Dortmundzie: Bomby wybuchły sekundę za późno

17.04.2017 16:00

Zamach na piłkarzy Borussii Dortmund mógł mieć tragiczne skutki i ponieść za sobą ofiary śmiertelne - informuje "Bild am Sonntag". Zdaniem informatora gazety, bomby wybuchły... sekundę za późno.

Zamach w Dortmundzie

fot. AA/ABACA/EAST NEWS

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Do ataku bombowego na autokar z graczami BVB doszło we wtorek 11 kwietnia, na 1,5 godziny przed meczem Ligi Mistrzów z AS Monaco. W pobliżu pojazdu eksplodowały trzy ładunki, które raniły dwie osoby - policjanta eskortującego autokar oraz piłkarza Marca Bartęa, który złamał rękę i musiał przejść operację.

Tymczasem "Bild am Sonntag" dotarł do jednego z policjantów, który prowadzi śledztwo w tej sprawie. Jego słowa potwierdzają, że piłkarze mogą mówić o ogromnym szczęściu.

- Gdyby do eksplozji doszło o zaledwie jedną sekundę wcześniej, to autokar doznałby ogromnych zniszczeń. Wiele osób byłoby poważnie rannych, a możliwe, że byłoby też kilka ofiar śmiertelnych - przekazał anonimowy informator.

Islamiści nie mieli z tym nic wspólnego?

Według ostatnich doniesień, za zamachem na graczy BVB - wbrew wcześniejszym przypuszczeniom - nie stoją islamiści, lecz faszyści odwołujący się do ideologii Adolfa Hitlera. Z listu, którego treść ujawnili dziennikarze "Bilda", wynika, że organizacja przygotowuje kolejce ataki na imigrantów i obcokrajowców.

W toku prowadzonego śledztwa zatrzymano 25-letniego Irakijczyka, jednak jak przekazały służby, nie miał on bezpośredniego udziału w ataku na autokar Borussii Dortmund, lecz miał kontakt z tzw. Państwem Islamskim.

RadioZET.pl/bild.de/Sportowe Fakty/KS