Podłożył bomby pod autokar Borussii, bo zagrał na giełdzie? Policja zatrzymała zamachowca

21.04.2017 09:31

W piątek rano niemiecka policja zatrzymała Siergieja W., Rosjanina mieszkającego w Badenii-Wirtembergii. Wszystko wskazuje na to, że to właśnie on stoi za atakiem na autokar Borussii Dortmund, na którego trasie - w drodze na stadion na mecz Ligi Mistrzów z AS Monaco - eksplodowały trzy ładunki wybuchowe.

Atak na Borussię Dortmund

fot. PAP/EPA

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Do ustaleń policji dotarł niemiecki dziennik "Bild". Z jego informacji wynika, że Rosjanin odpalił bomby zdalnie - z pokoju w hotelu "l’Arivee" w Dortmundzie.

Zamachowiec liczył, że zarobi w ten sposób mnóstwo pieniędzy na giełdzie. Założył, że po ataku na piłkarzy akcje klubu mocno spadną, ten je wykupi, a następnie - gdy wszystko wróci do normy - sprzeda z dużym zyskiem.

Sergiej W. długo szykował się do ataku. Pokój w hotelu zarezerwował dużo wcześniej - i to aż na dwa tygodnie, nie wiedział bowiem, czy pierwszy mecz 1/4 finału Ligi Mistrzów Borussia zagra u siebie, czy na wyjeździe. Wziął też duży kredyt - na prawie 80 tysięcy euro. Za tę kwotę zapewnił sobie wykup 15 tysięcy akcji klubu - grał na spadek kursu. W ten sposób mógł zarobić nawet 4 miliony euro. Rosjanina zdradzić miało jednak dziwne zachowanie tuż po wybuchu bomb - nie panikował, spokojnie zszedł do restauracji i zamówił jedzenie. Wcześniej zabiegał też o pokój z widokiem na ulicę.

Swoje miał też zrobić pracownik biura maklerskiego, w którym Siergiej W. kupił akcje. Ze względu na podejrzanie ryzykowną "zagrywkę" powiadomił policję.

Trzy ładunki wybuchły na trasie Borussii Dortmund w drodze na stadion Signal Iduna Park. W wyniku eksplozji ucierpiał piłkarz Marc Bartra, który prawdopodobnie  nie zagra do końca sezonu.

Zdjęcia z zamachu na piłkarzy Borussii Dortmund:

RadioZET.pl/Bild/AN