UEFA odpiera zarzuty trenera i piłkarzy Borussii Dortmund

13.04.2017 14:51

- Poczuliśmy się pominięci - mówił trener Borussii Dortmund Thomas Tuchel po spotkaniu ćwierćfinałowym Ligi Mistrzów z AS Monaco. Jego zdaniem, UEFA odgórnie nakazała grę w zaledwie 22 godziny po zamachu na tę drużynę. Z takimi zarzutami nie zgadza się federacja.

Thomas Tuchel

fot. PAP/EPA

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

We wtorek, kiedy pierwotnie miał się odbyć mecz, doszło do ataku na autobus BVB. W wyniku wybuchu aż trzech ładunków nikt nie zginął, ale Marc Bartra złamał rękę i musiał przejść operację. Zawodnicy byli w szoku, wielu z nich nie przespało nocy, ale na pewno nie myśleli wtedy o futbolu.

Tymczasem UEFA nakazała przełożenie spotkania na kolejny dzień, na godzinę 18:45. Borussia przegrała z Monaco 2:3 i będzie musiała odrabiać straty na wyjeździe. Po ostatnim gwizdku duże pretensje do UEFA mieli piłkarze i trener wicemistrzów Niemiec. Wszyscy podkreślali, że nikt z federacji się z nimi nie liczył i nie brał pod uwagę ich zdania. UEFA odpiera te zarzuty.

- Decyzja została podjęta w porozumienia z kierownictwem gospodarzy i gości. W środę UEFA była w kontakcie z przedstawicielami Borussii i AS Monaco i nie otrzymaliśmy żadnych sygnałów, że termin meczu komukolwiek nie odpowiada - przekazał jeden z przedstawicieli federacji.

Czy to przekona Tuchela i jego podopiecznych? Pewnie nie, ale z drugiej strony - musi im to wystarczyć. Czasu już nie cofną i powinni teraz skupić się na odrabianiu strat w rewanżu. O ile to w ogóle możliwe po zamachu na ich życie.

RadioZET.pl/Sportowe Fakty/KS