Szczere wyznanie gracza Legii: Mam prawo się napić. Większość imprezuje

05.01.2017 09:00

Steeven Langil nie widzi problemu w tym, że od czasu do czasu zapali sziszę czy napije się wódki. Być może właśnie z tego powodu odejdzie z Legii Warszawa po zaledwie kilku miesiącach.

Legia Warszawa

fot. PAP

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

W rozmowie z "Super Expressem" przyznał, że ma oferty i tej zimy na pewno opuści stolicę Polski. - Żałuję, że nie pokazałem w Legii, na co mnie stać, ale zdarza się. Udowodnię w nowym klubie, że potrafię grać na dobrym poziomie - powiedział.

Ciekawsze są natomiast jego wypowiedzi dotyczące imprezowania. Przypomnijmy, że sam zawodnik publikował na Snapchacie zdjęcia i filmy, na których pali sziszę. Nie wstydził się też pokazywać stołu bogato zastawionego alkoholem.

- 9 na 10 piłkarzy robi imprezy. Moim zdaniem nie popełniłem błędu: w tym sensie, że mam prawo zaprosić znajomych do siebie. Piłkarz też ma prawo się rozerwać - skomentował tamtą sytuację. - Tak, paliłem sziszę i co z tego? To czegoś dowodzi? Niczego! Zapewniam cię, że prawie wszyscy piłkarze w lidze belgijskiej czy francuskiej palą sziszę - dodał.

Zapewnił jednak, że nie sięgał po marihuanę, a dyrekcji oznajmił, że jest gotów poddać się testom na obecność narkotyków. A co z alkoholem? - Piłkarz nie ma prawa napić się szklaneczki? Przecież nie byłem na tych imprezach sam, nie ja to wszystko wypiłem. Większość piłkarzy imprezuje - powiedział Langil.

Reprezentant Martyniki trafił na łazienkowską minionego lata za około 500 tysięcy euro. Wystąpił w zaledwie sześciu meczach Ekstraklasy, w których zdobył jednego gola.

RadioZET.pl/Super Express/AN