La Liga: Osłabiony Real ograł beniaminka i wrócił na fotel lidera

06.04.2017 08:49

Piłkarze Realu Madryt pokonali na wyjeździe walczące o utrzymanie w hiszpańskiej Primera Division Leganes 4:2 w 30. kolejce i wrócili na pozycję lidera. Wcześniej na pierwsze miejsce awansowała Barcelona, która wygrała na Camp Nou z Sevillą 3:0.

Alvaro Morata i James Rodriguez

fot. PAP/EPA

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Po 23 minutach spotkania w Leganes goście prowadzili już 3:0 i wydawało się, że emocje w tym meczu się skończyły. Do siatki trafili Kolumbijczyk James Rodriguez (15.) i dwukrotnie Alvaro Morata (18. i 23.).

Jednak jeszcze przed przerwą po jednej bramce zdobyli Brazylijczycy Gabriel (32.) i Luciano (35.) i pierwsza połowa skończyła się wynikiem 3:2 dla Realu.

"Królewscy" trafili na 4:2 już trzy minuty po przerwie. Do własnej bramki piłkę posłał Argentyńczyk Martin Mantovani, choć niektóre źródła przypisują to trafienie Moracie.

Real ma 71 punktów i jeden mecz zaległy - z Celtą Vigo. Przed nim jednak trudny tydzień. W sobotę będzie gospodarzem derbów Madrytu z Atletico, a w środę zmierzy się na wyjeździe z Bayernem Monachium w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. M.in. dlatego z Leganes nie zagrali Portugalczyk Cristiano Ronaldo, Walijczyk Gareth Bale i Francuz Karim Benzema, a z ławki rezerwowych w końcówce na plac gry wszedł Chorwat Luka Modrić.

Barcelona po zwycięstwie nad Sevillą ma 69 punktów. Dwie bramki na Camp Nou zdobył Argentyńczyk Lionel Messi (28. i 33.), który z 27 golami prowadzi w klasyfikacji strzelców. Pierwszy do siatki trafił wicelider zestawienia Luis Suarez (25.). Urugwajczyk uzyskał 24 bramki w tym sezonie.

Trafienie Suareza było efektowne. Stał tyłem do bramki, miał piłkę na wysokości głowy i pokonał bramkarza strzałem "nożycami".

- Napastnik musi korzystać z każdej okazji do oddania strzału. Mój wybór okazał się najlepszym z możliwych - powiedział Urugwajczyk, który miał też asystę przy jednym z goli Messiego.

Sevilla jest bez zwycięstwa w sześciu ostatnich meczach, w tym w pięciu w ekstraklasie. Słabszą formę Andaluzyjczyków wykorzystało Atletico Madryt, które już w poprzedniej kolejce zepchnęło ich na czwarte miejsce. Stołeczni wygrali we wtorek z Realem Sociedad i mają 61 punktów, o trzy więcej od Sevilli.

- Musimy wrócić na zwycięską ścieżkę. Straciliśmy trzy gole w ciągu ośmiu "diabelskich" minut. W drugiej połowie mieliśmy więcej szans, ale nie potrafiliśmy zmniejszyć straty. Zasłużyliśmy na coś więcej - ocenił trener gości Jorge Sampaoli.

Na 23 kwietnia zaplanowany jest za to bezpośredni mecz dwóch najlepszych drużyn Primera Division. Gospodarzem będą "Królewscy".

RadioZET.pl/PAP/KS