Borussia znów miała problemy przed meczem Ligi Mistrzów. Autokar zatrzymany przez policję

20.04.2017 10:04

Mecz Monaco - Borussia rozpoczął się z pięciominutowym opóźnieniem. To z powodu kontroli policji, która zatrzymała autokar niemieckiej drużyny, gdy ten wiózł piłkarzy na stadion. Sytuacja mocno wpłynęła na piłkarzy, którzy w pamięci mieli zeszłotygodniowy zamach na ich życie w Dortmundzie.

Autokar Borussii Dortmund

fot. PAP/EPA

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Łukasz Piszczek w rozmowie z Canal+ Sport przyznał, że to zdarzenie nie pozwoliło mu w pełni skoncentrować się przed meczem. - Najgorzej, kiedy nic się nie robi. Siedzisz w autobusie i nie wiesz, co się dzieje. Różne myśli pojawiają się w głowie - powiedział obrońca BVB.

Z powodu kontroli spotkanie rozpoczęło się o godz. 20.50, a nie 20.45, jak planowano. Działania policji trwały aż 20 minut.

Piłkarze Borussii być może nie zwróciliby większej uwagi na kontrolę, gdyby nie wydarzenia z zeszłego tygodnia. Przypomnijmy, że na trasie autokaru BVB, który wiózł graczy na stadion w Dortmundzie, podłożono ładunki wybuchowe. W wyniku eksplozji ucierpiał Marc Bartra, który prawdopodobnie nie zagra do końca sezonu.

Przeczytaj więcej: Zamach w Dortmundzie. Bomby wybuchły sekundę za późno

Mecz Monaco - Borussia zakończył się wynikiem 3:1 dla klubu z Francji. Dzięki temu (i zwycięstwu 3:2 w pierwszym meczu) drużyna Kamila Glika awansowała do półfinału Ligi Mistrzów.

RadioZET.pl/AN