Wielkie zwycięstwo Juventusu nad Barcą w cieniu eksplozji bomb przy autokarze BVB

11.04.2017 23:30

Juventus wygrał z Barceloną 3:0 w pierwszym meczu 1/4 finału Ligi Mistrzów. Spotkanie rozgrywane było w cieniu wydarzeń z Dortmundu, gdzie odwołano mecz Borussii z Monaco, po tym jak wybuchły bomby przy autokarze BVB tuż przed odjazdem piłkarzy na stadion Signal Iduna Park w Dortmundzie.

 Signal Iduna Park

fot. PAP/EPA

Zagłosuj

Czy ma to związek z ostatnimi zamachami?

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Mecz Borussia - Monaco przełożony na środę na godzinę 18.45.

Chwilę po tym, jak autokar z drużyną BVB wyruszył spod hotelu w dzielnicy Hoechsten, doszło do trzech eksplozji. Wybuchły ładunki ukryte w krzakach przy drodze. W pojeździe zostały wybite szyby, a odłamki szkła raniły w rękę hiszpańskiego obrońcę gospodarzy Marca Bartrę, który trafił do szpitala.

Wszystko wydarzyło się ok. 10 km od stadionu, na którym - jak informowano - nie było bezpośredniego zagrożenia. Kibice zostali poproszeni o pozostanie na miejscach, a po kilkudziesięciu minutach spokojnie i bez paniki opuścili arenę. Policja podziękowała im za wzorowe zachowanie.

Ładnie zachowali się fani gości, którzy skandowali "Dortmund, Dortmund", kiedy usłyszeli o incydencie. Z kolei gospodarze rozpoczęli akcję poszukiwania noclegów dla kibiców Monaco, niektórzy zaoferowali nawet, że przygarną ich na noc do swoich domów.

Wyrazy wsparcia przesłało za pośrednictwem portali społecznościowych wiele klubów niemieckiej ekstraklasy, w tym VfL Wolfsburg, Bayer Leverkusen, Bayern Monachium, a także największy i lokalny rywal Borussii - Schalke 04. - W takich chwilach trzymamy się razem - napisano na Twitterze drużyny z Gelsenkirchen.

Głos zabrała także Barcelona - były klub Marca Bartry. Katalończycy życzyli mu szybkiego powrotu do zdrowia. Sami o 20.45, zgodnie z planem, rozpoczęli swoje wyjazdowe spotkanie z Juventusem Turyn.

Nie ułożyło się ono po ich myśli. Już w siódmej minucie meczu, który sędziował Szymon Marciniak, na 1:0 trafił mający polskie korzenie Argentyńczyk Paulo Dybala. Ten sam zawodnik kwadrans później podwyższył prowadzenie Juventusu. Trzecią bramkę dla gospodarzy zdobył w 55. minucie Giorgio Chiellini.

Katalończycy mieli kilka okazji do zdobycia honorowej bramki, ale świetnie w bramce spisywał się niezawodny Gianluigi Buffon, który siódmy raz zachował czyste konto w tym sezonie Champions League. Raz piłka wylądowała wprawdzie w siatce, ale polscy sędziowie nie uznali gola, ponieważ słusznie dopatrzyli się pozycji spalonej.

W poprzedniej rundzie Barcelona przegrała pierwszy mecz z Paris Saint-Germain we Francji 0:4 (arbitrem również był wówczas Marciniak), a później odrobiła straty, wygrywając na Camp Nou 6:1. Trudno jednak oczekiwać, aby słynący z dobrej defensywy Juventus pozwolił sobie strzelić w rewanżu 19 kwietnia co najmniej trzy bramki.

Zdjęcia po wybuchu pod autokarem BVB:

RadioZET.pl/PAP/AN