Ekstraklasa: Podział punktów w hicie 5. kolejki!

12.08.2017 21:01

Starcie w Poznaniu pomiędzy czwartym w tabeli Lechem a liderem ekstraklasy Zagłębiem określane było jako hit 5. kolejki. Mecz czołowych zespołów mógł się podobać tylko w drugiej połowie, goście w końcówce spotkania dość szczęśliwie wyrównali, dzięki czemu utrzymali miano niepokonanej drużyny w tym sezonie.

Ekstraklasa: Podział punktów w hicie 5. kolejki!

fot. PAP

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

W stolicy Wielkopolski po odpadnięciu "Kolejorza" z Ligi Europejskiej i Pucharu Polski panuje spore rozczarowanie. Zaufanie kibiców piłkarze mogą odzyskać tylko dobrymi wynikami w ekstraklasie, a remis z Zagłębiem takim rezultatem nie był. Po ostatnim gwizdku Szymona Marciniaka na trybunach rozległy się gwizdy.

W pierwszej połowie tempo spotkania mogło się podobać, lecz okazji bramkowych było jak na lekarstwo. Lechici najlepsze mieli nie po własnych zagraniach, ale po kiksach defensywy gości. Dwukrotnie Christian Gytkjaer mógł skorzystać z prezentu rywali – w pierwszej sytuacji minimalnie szybszy był Martin Polacek, a w 37. minucie przejął piłkę w polu karnym i z ostrego kąta strzelił wzdłuż bramki. Niewykluczone też, że szukał partnerów z drużyny, ale żadnego z lechitów tam nie było.

Lubinianie przyjęli postawę wyczekującą. Nie kwapili się do bardziej zdecydowanych ataków, a większy nacisk kładli na obronę i wyeliminowanie ofensywnych atutów gospodarzy. Zagłębie rzadko gościło pod bramką Matusa Putnocky’ego, ale było bliższe objęcia prowadzenie niż Lech. Jakub Świerczok odebrał piłkę Emirowi Dilaverowi, uderzył z ponad 20 metrów, jednak poprzeczka uratowała poznaniaków od straty gola.

Na początku drugiej odsłony gospodarze po precyzyjnym strzale Mario Situma zza pola karnego objęli prowadzenie. Chorwat, który zaliczył pierwszego gola w polskiej ekstraklasie, szybko wyjął piłkę z siatki, włożył ją pod koszulkę i wkładając kciuk do buzi oznajmił światu, że wkrótce zostanie ojcem.

Po chwili mogło być 2:0, ale tym razem Polacek stanął na wysokości zadania i wybił piłkę na rzut rożny. Strata bramki nie wpłynęła na postawę lubinian, którzy nadal grali mało kreatywnie w ataku. Tylko raz po kontrataku Bartłomiej Pawłowski nie zdążył do ostatniego podania.

A Lech wciąż nadawał ton wydarzeniom na boisku, choć gdy nadarzała się okazja, to starał się "ukraść" cenne sekundy. Zanosiło się, że skromne prowadzenie lechici dowiozą do końca spotkania. Być może gra lubinian trochę uśpiła poznaniaków, w 81. minucie w polu karnym błąd popełnił Nikola Vujadinovic, a Alan Czerwiński z bliska pokonał Putnocky’ego.

RadioZET.pl/PAP/DG