Ekstraklasa: Rekord frekwencji w Gdańsku. Legia wygrywa z Lechią

19.03.2017 20:37

W ostatnim meczu 26. kolejki piłkarskiej ekstraklasy Lechia przegrała na własnym stadionie z Legią Warszawa 1:2 (0:0). Obie bramki dla warszawskiej drużyny, która po raz drugi pokonała gdańszczan (u siebie triumfowała 3:0), zdobył Michał Kucharczyk.

EKSTRAKLASA

fot. PAP

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

W tym spotkaniu ustanowiony został rekord frekwencji podczas ligowego meczu na tym stadionie. Do tej pory największym zainteresowaniem cieszyła się rozegrana 11 kwietnia 2015 roku także konfrontacja z Legią – świadkami zwycięstwa "biało-zielonych" 1:0 nad stołeczną drużyną było 36 500 widzów.

Po prawie dwóch latach na Stadionie Energa Gdańsk zasiadło 37 220 kibiców, w tym 1 800 sympatyków gości, którzy byli świadkami bardzo dobrego i emocjonującego, zwłaszcza w drugiej połowie, widowiska.

Do tego spotkania Lechia przystąpiła po dwóch porażkach z rzędu (poniosła je na wyjeździe – 0:1 z Lechem Poznań i 1:2 z Ruchem Chorzów), natomiast Legia po dwóch kolejnych zwycięstwach – 3:1 w Lubinie z Zagłębiem i 1:0 z Wisłą Kraków u siebie.

Początek meczu zapowiadał spore emocje. Oba zespoły przejawiały dużą ochotę do gry – sporo było walki i biegania, brakowało natomiast sytuacji bramkowych. Poza jedną interwencją Dusan Kuciak i Arkadiusz Malarz nie zostali w pierwszej połowie zmuszeni do większego wysiłku.

Ekstrakklasa Dowiedz się więcej Ekstraklasa: Bez bramek w Poznaniu. Lech remisuje z Łęczną

W ciągu 45 minut piłkarze oddali zaledwie jeden celny strzał i to w dodatku ze stałego fragmentu. W 27. minucie z rzutu wolnego z ponad 30 metrów przymierzył Rafał Wolski i z obroną tego strzału golkiper przyjezdnych miał trochę kłopotu. W miarę upływu czasu spadło również tempo, a gra toczyło się głównie w środku boiska.

Druga połowa dostarczyła znacznie więcej emocji i zaczęła się znakomicie dla gospodarzy. W 48. minucie po rzucie rożnym wykonywanym przez Wolskiego główkował Mario Maloca, a naciskany przez napastnika rywali Adam Hlousek z bliska skierował piłkę do własnej bramki. Co prawda warszawianie sugerowali, że po odbiciu się od Malarza ta nie przekroczyła linii bramkowej, ale ich protesty u sędziego asystenta Marcina Bońka, który zasygnalizował zdobytego gola, zdały się na nic.

W 58. minucie było już 1:1, a przy tym trafieniu udział także miał Maloca. Po centrze z lewej strony Guilherme chorwacki środkowy obrońca nie upilnował wprowadzonego 180 sekund wcześniej na boisko Kucharczyka, który doprowadził do remisu.

Niewiele brakowało, aby w 62. minucie było 2:1 dla mistrzów Polski. Tym razem Kuciak obronił uderzenie Vadisa Odjidji-Ofoe, a sześć minut później golkiper Lechii ponownie wygrał pojedynek z belgijskim pomocnikiem. Z kolei w 70. minucie to Malarz odważnym wyjściem, w sytuacji sam na sam z Marco Paixao, uchronił swój zespół od straty drugiego gola. Za chwilę bramkarz Legii obronił także główkę portugalskiego napastnika.

Końcówka spotkania należała do gdańszczan, którzy zepchnęli rywali do obrony. W 77. minucie po fatalnym wybiciu piłki przez Macieja Dąbrowskiego przyjezdnych uratował słupek, w który trafił z siedmiu metrów po indywidualnej akcji Wolski. Z kolei w 84. minucie bliski szczęścia po strzale z dystansu i rykoszecie był Simeon Sławczew.

Pomimo naporu Lechii bramkę zdobyli legioniści. W 87. minucie po zagraniu Odjidji-Ofoe Maloca wybił piłkę głową wprost pod nogi Kucharczyka, a ten mocnym uderzeniem z 16 metrów zapewnił swojej drużynie trzy punkty.

RadioZET.pl/PAP/DG