Niemieckie media: Relacja zdominowana przez zamach, wynik mniej ważny

13.04.2017 08:25

Większość niemieckich komentatorów pisze z aprobatą o piłkarzach Borussii Dortmund, którzy w dzień po zamachu na ich autokar zagrali mecz Ligi Mistrzów z AS Monaco (2:3). Dziennikarze nie kryją uznania dla kibiców. Nie brak jednak też krytyków decyzji o rozegraniu spotkania.

Sokratis

fot. PAP/EPA

Zagłosuj

Czy ten mecz powinien się odbyć w dzień po zamachu?

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

- Postawa zawodników Borussii, którzy dzień po zamachu na swoje życie wyszli na boisko, zasługuje na najwyższy szacunek. To była właściwa odpowiedź skierowana do tych, którzy chcieli - czy był to przypadek? - właśnie w Wielki Tydzień urządzić w Niemczech krwawą łaźnię - pisze Berthold Kohler w "Frankfurter Allgemeine Zeitung".

Łukasz Piszczek Dowiedz się więcej Poruszający komentarz Kamila Glika o zachowaniu Łukasza Piszczka

Pierwotnie spotkanie 1/4 finału Champions League miało się odbyć we wtorek, ale zostało przełożone w wyniku zamachu bombowego na autokar, którym zespół niemiecki jechał na stadion.

- Wolne i otwarte społeczeństwa, chociaż łatwo je zranić, nie mogą się ugiąć przed próbami szantażu ze strony terrorystów - podkreślił autor komentarza. Kohler zaznaczył, że jeszcze nie wiadomo, kto i z jakim zamiarem dokonał zamachu. - Atak posiada cechy zamachu terrorystycznego, którego celem jest sianie strachu i przerażenia oraz poczucia niepewności - czytamy w "FAZ".

Mecz z Monaco to symbol

- Atak na autokar drużyny z Dortmundu jest atakiem na cały futbol. Dlatego mecz z AS Monaco jest symbolem - pisze Katrin Schulze w "Tagesspieglu".

- Po zamachu gra będzie toczyła się nadal: gra na murawie piłkarskiej i gra ze strachem" - zaznacza komentatorka. - Na strach nigdy nie można się właściwie przygotować. Jednak wszyscy, którzy chcą nadal żyć wolno, muszą, postępując z wyczuciem, zatroszczyć się o to, żeby radość z gry w piłkę - zarówno wśród piłkarzy, jak i kibiców - nie przepadła - podkreśliła Schulze. - W przeciwnym razie wygrają ci, którzy nie powinni wygrać - ostrzega autorka.

Świętość została zaatakowana

- Bomby podłożone w Dortmundzie oznaczają przekroczenie pewnego progu. Zagrożona jest nasza radość życia, pomimo odmiennie brzmiących zaklęć. Terror wdziera się do społeczeństwa - uważa "Die Welt".

- Gdy Europejczycy zdadzą sobie sprawę, że ich świętość, jaką jest wirtuozerska gra w piłkę, została bezpośrednio zaatakowana, będzie to pierwsze zwycięstwo sprawców"- pisze autor Dirk Schuemer.

- Dotknięci (atakiem) początkowo reagują wspaniale, tak jak kibice z Monako. Niemcy, którzy najchętniej wyparliby z pamięci zmarłych z jarmarku bożonarodzeniowego w Berlinie, są bardziej opieszali, bardziej zszokowani, a równocześnie bardziej oddaleni od rzeczywistości, niż ich sąsiedzi. (...) Na dłuższą metę hasło "nie pozwolimy, by przemoc zwyciężyła" będzie pobrzmiewać coraz ciszej - przewiduje "Die Welt".

Kibice zdali egzamin

"Stuttgarter Zeitung" chwali kibiców. Ich postawa "przypomniała, jakie wartości powinien reprezentować sport: postawę fair, solidarność i porozumienie między narodami.

- Celem przemocy jest wywołanie atmosfery strachu, niepewności i nieufności. W Dortmundzie zło doprowadziło do powstania dobra - stwierdza redakcja.

Krytyka UEFA

Wśród komentatorów nie brak przeciwników rozegrania meczu w zaledwie dzień po zamachu. "Mitteldeutsche Zeitung" uważa, że decyzja ta była - ze względu na zawodników oraz na zasady - problematyczna.

- Dopóki nie znamy kulisów zamachu, nie możemy rozsądnie ocenić grożącego niebezpieczeństwa - pisze komentator. - Komercyjne interesy spychają takie rozważania najwidoczniej na drugi plan - krytykuje gazeta.

"Munchner Merkur" też nie jest wolny od wątpliwości. - Nie minęła nawet doba, a piłka znów się toczy. Powodem jest, patrząc bez emocji, kalendarz w miliardowym biznesie, jakim jest futbol - czytamy w wydawanej w Monachium gazecie.

- Pełna sprzeciwu postawa Dortmundu jest jednak też sygnałem pod adresem tych, którzy chcą podzielić nasze społeczeństwo. Wspaniałe sceny przyjaźni między kibicami Dortmundu i Monaco oraz deklaracje solidarności z całego świata pokazują, że wolny i otwarty Zachód jest silniejszy od swoich tępych wrogów - ocenia komentator.

W środowym ćwierćfinale LM Borussia Dortmund przegrała z AS Monaco 2:3 (0:2). W 17. minucie Fabinho nie wykorzystał rzutu karnego dla gości. W składzie gospodarzy zagrał Łukasz Piszczek, a gości - Kamil Glik. Rewanż 19 kwietnia w Monako.

RadioZET.pl/PAP/KS