Wypadek brytyjskich sprinterów: "Nie wiem, jakim cudem jeszcze żyjemy"

19.01.2017 13:47

Brytyjscy sprinterzy, James Ellington i Nigel Levine, cudem uniknęli śmierci po tym, jak ich motocykl zderzył się czołowo z samochodem. Nie wiadomo, czy będą mogli wrócić do sportu.

James Ellington

fot. Instagram/James Ellington

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Do zdarzenia doszło podczas zgrupowania lekkoatletów na Teneryfie. Według wstępnych ustaleń stacji BBC, zawinił kierowca samochodu, który poruszał się... niewłaściwą stroną ulicy.

- Z żalem możemy potwierdzić, że doznali obrażeń. Obaj lekkoatleci są pod opieką lekarzy. Mają świadomość, a ich stan jest stabilny - przekazała w komunikacie Brytyjska Federacja Lekkiej Atletyki.

James Ellington ma złamaną nogę w dwóch miejscach oraz pękniętą miednicę i jest już po operacji. Nigel Levine również ma problemy z miednicą. Na razie nie wiadomo, czy będą mogli wrócić do sportu, ale cieszą się, że żyją.

Sukcesy głównie w sztafecie

- Jestem naprawdę wzruszony wiadomościami i wsparciem od was. Jestem błogosławiony, bo nie wiem, jakim cudem ja albo mój partner treningowy Nigel wciąż żyjemy. Obaj mamy silne charaktery i postaramy się podnieść po tym przerażającym wypadku" - napisał na Instagramie 31-letni Ellington, olimpijczyk z Rio de Janeiro, dwukrotny mistrz Europy w sztafecie 4x100 m (2014 Zurych, 2016 Amsterdam).

Młodszy o 4 lata Nigel Levine specjalizuje się w biegu na jedno okrążenie. W 2013 roku został halowym wicemistrzem Europy na 400 m, a rok później wraz z kolegami triumfował w sztafecie 4x400 m w mistrzostwach Europy w Zurychu. Jest też trzykrotnym medalistą mistrzostw świata w sztafecie.

RadioZET.pl/TVN24/KS