Śmiertelny wypadek na Rajdzie Monte Carlo. Nie żyje kibic [WIDEO]

20.01.2017 09:00

Do tragicznego zdarzenia doszło podczas pierwszej rundy Rajdowych Mistrzostw Świata. W Rajdzie Monte Carlo śmierć poniósł kibic, który spadł ze skarpy wprost pod samochód Haydena Paddona.

Hayden Paddon

fot. Twitter

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Fan stał w niedozwolonym miejscu i robił zdjęcia, kiedy w zbocze z ogromną siłą uderzył samochód Haydena Paddona. Ok. 50-letni mężczyzna nie miał czasu na reakcję, spadł ze skarpy i wpadł pod Hyundaia Nowozelandczyka.

Felipe Massa Dowiedz się więcej Felipe Massa wraca do F1. Mercedes znalazł następcę mistrza

Karetka dotarła na miejsce po 20 minutach ze względu na trudno dostępny teren. W tym momencie kibic - pomimo usilnej reanimacji strażaka - już nie żył. Niektóre źródła mówią, że mężczyzna został przetransportowany do szpitala w Nicei, gdzie zmarł.

Świadkiem całego zdarzenia był belgijski kierowca Romain Dageer. Z jego słów wynika, że kibic zignorował ostrzeżenia.

- Byliśmy jakieś dziesięć metrów od tego miejsca. Wszyscy krzyczeli na niego, że nie może tam stać. Po tym, jak minęły go dwa samochody, to myśleliśmy, że odejdzie. Rajdówka Paddona wpadła w poślizg i poleciała prosto w niego. Ciało było zmiażdżone. Jeden ze strażaków podjął się reanimacji, przez jakąś minutę wyczuwał u niego puls, a potem nic - opisał Belg na łamach portalu DH.be.

Do zdarzenia odniósł się również sam Paddon. - Jest mi niezwykle przykro z powodu tego wypadku. Moje myśli są z rodziną poszkodowanego. Trudno powiedzieć coś więcej w tej chwili. Jesteśmy w szoku po tym, co się stało - napisał Nowozelandczyk.

Wypadek zarejestrowały kamery. Na filmie - po prawej stronie - można dostrzec spadającego mężczyznę.

Pierwszy odcinek Rajdu Monte Carlo został przerwany. Na drugim, wygranym przez Thierry'ego Nauvilla, także doszło do incydentu z udziałem kibica, ale nie był on groźny.

RadioZET.pl/Sportowe Fakty/KS