To już plaga. Kolejne dziwne wykonanie "Mazurka Dąbrowskiego" [WIDEO]

14.04.2017 09:16

Adrian Tekliński osiągnął w czwartek największy sukces w karierze - na torze kolarskim w Hongkongu został mistrzem świata w scratchu. Niestety tę chwilę popsuli mu nieco organizatorzy, którzy zafundowali mu przedziwną wersję hymnu.

Adrian Tekliński

fot. PAP/EPA

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

- To spełnienie marzeń dziecinnych i dorosłych. W jednym z wywiadów obiecałem, że zagrają kiedyś dla mnie Mazurka Dąbrowskiego. Dziś stało się to faktem - powiedział po wyścigu 28-latek.

Owszem, zagrali. Problem w tym, że zaprezentowana wersja polskiego hymnu narodowego pozostawiała wiele do życzenia. Najlepiej słychać to w refrenie.

Plaga na skoczni

To nie pierwszy raz, kiedy organizatorzy wielkich imprez mają problem z odpowiednim zagraniem "Mazurka Dąbrowskiego". Często coś jest nie tak - a to zbyt wolne tempo, a to nuty składają się w inną melodią, a to... zupełnie zapomną go zagrać. Minionej zimy najczęściej przekonywali się o tym polscy skoczkowie.

Najbardziej zdziwiony mógł być Kamil Stoch, którego zwycięstwo w Turnieju Czterech Skoczni było dla Austriaków tak przygnębiające, że hymn Polski zagrali w tempie żałobnym, w wersji "Edyta Górniak MŚ 2002". Nastrój organizatorom popsuł także Piotr Żyła, który zakończył zmagania na drugiej pozycji i też na podium przecierał oczy ze zdumienia.

Wcześniej w Lillehammer Stochowi w ogóle nie zagrano hymnu, ale - jak wyjaśnił później Maciej Kot - to taki zwyczaj w Norwegii. - Tam hymn grany jest tylko podczas największych imprez: mistrzostw świata i igrzysk olimpijskich - tłumaczył. Były też inne, mniej wymowne przypadki.

RadioZET.pl/PAP/KS