F1: Inauguracja dla Vettela. Ferrari przerwało dominację Mercedesa

26.03.2017 10:00

Niemiec Sebastian Vettel (Ferrari) wygrał na torze Albert Park w Melbourne niedzielny wyścig Formuły 1 o Grand Prix Australii inaugurujący 68. sezon mistrzostw świata. Drugie miejsce zajął Brytyjczyk Lewis Hamilton, a trzecie Fin Valtteri Bottas (obaj Mercedes GP).

Podium Grand Prix Australii

fot. PAP/EPA

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Vettel triumfował w wyścigu Formuły 1 po raz 43. w karierze i drugi w Australii. Pierwszy raz na tym torze był najszybszy w 2011 roku.

Michał Kwiatkowski Dowiedz się więcej Michał Kwiatkowski wygrał kolarski klasyk Mediolan - San Remo! [WIDEO]

To pierwsze zwycięstwo ekipy Ferrari od 18 miesięcy. Po raz ostatni czterokrotny mistrz świata wygrał wyścig F1 20 września 2015 roku w Singapurze. Kierowcom Ferrari w sezonie 2016 ani razu nie udało się stanąć na najwyższym stopniu podium.

Do mety dojechało tylko trzynaście samochodów, siedem odpadło po kolizjach i awariach.

Po starcie prowadził wicemistrz świata w poprzednim sezonie Hamilton, który dzień wcześniej po raz 62. w karierze wywalczył pole position, a drugie miejsce utrzymał Vettel. W tym roku na ulicznym torze w Melbourne, na którym trudno jest wyprzedzać, ponownie okazało się, że o końcowym sukcesie w wyścigach samochodowych nie decyduje tylko technika i umiejętności kierowcy, ale także taktyka. A to właśnie dzięki niej Niemiec wygrał z Brytyjczykiem.

Ekipa Mercedesa zbyt długo czekała na zmianę opon w samochodzie Hamiltona. Jego rywal założył nowe już na 19. okrążeniu i po wyjeździe na tor mógł zdecydowanie zwiększyć tempo jazdy. Kierowcę Mercedesa o zjazd do pit stopu poproszono dopiero pięć okrążeń później.

W tym czasie Vettel uzyskał kilkanaście sekund przewagi i gdy Hamilton po zmianie wyjechał na tor, przed nim był już Niemiec i Holender Max Verstappen z ekipy Red Bull. Zablokowany przez rywala Brytyjczyk miał przez kilka okrążeń poważne problemy z wyjściem na drugą pozycję, gdy mu się to w końcu udało, miał do Vettela już kilka sekund straty, których nie zdołał odrobić.

Wyścigu w Melbourne do udanych nie zaliczy jeszcze kilku innych kierowców. Na pierwszym miejscu listy pechowców jest Australijczyk Daniel Ricciardo (Red Bull), który z powodu awarii wycofał się na 27. okrążeniu.

Także Hiszpan Fernando Alonso (McLaren) nie dojechał do mety. Pomimo zapewnień ze strony japońskiego producenta, że zmodernizowany silnik Hondy będzie w tym roku zdecydowanie lepszy niż w poprzednim sezonie, jednostka nadal ustępuje osiągami motorom Ferrari czy Mercedesa. Dwukrotny mistrz świata już w połowie dystansu został zdublowany przez kilku szybszych rywali i na pięć okrążeń przed końcem z powodu awarii także zakończył jazdę.

Nie udał się debiut w F1 także młodemu Kanadyjczykowi z teamu Williams. Lance Stroll, który w sobotę podczas treningu rozbił swój bolid, w niedzielę z powodu awarii nie dojechał do mety.

Finowi Kimiemu Raikkonenowi, który był czwarty, na otarcie łez pozostał najlepszy czas okrążenia. "Ice Man" uzyskał na nim prędkość 220,606 km/h.

Druga runda mistrzostw świata odbędzie się 9 kwietnia w Szanghaju. Kolejne wyścigi zaplanowane są na 16 i 30 w kwietnia w Bahrajnie i Rosji. Sezon zakończy się 26 listopada w Abu Zabi.

RadioZET.pl/PAP/KS